Środa, 12 sierpnia 2026
Imieniny: Lech, Euzebia, Klara

Tragedia w Dobrym Mieście: ciało 67-latka leżało godzinami w upale. Rodzina oskarża lekarkę

Reklamuj sie w tym artykule

W Dobrym Mieście rodzina i przyjaciele zmarłego 67-letniego pana Andrzeja wciąż nie mogą dojść do siebie po wydarzeniach z czerwca 2026 roku. Mężczyzna zmarł nagle podczas spaceru z psem, ale to, co działo się po jego śmierci, wzbudziło ogromne kontrowersje. Ciało emeryta leżało na podwórku przez wiele godzin w upale, a lekarka, która przyjechała na miejsce, odmówiła wystawienia aktu zgonu. Sprawą zajęła się już prokuratura.

Nagła śmierć podczas spaceru

Pan Andrzej, mieszkaniec Dobrego Miasta, dwa lata temu przeszedł na emeryturę. Wcześniej przeszedł zawał serca, w związku z czym wszczepiono mu kardiowerter-defibrylator. Urządzenie to miało reagować na zaburzenia rytmu serca i wysyłać impulsy prądu, które miały przywrócić prawidłową pracę organu.

W czerwcu 2026 roku mężczyzna wyszedł z psem na spacer. Nagle źle się poczuł i upadł. Niestety, mimo szybkiej reakcji, nie udało się go uratować. Jak relacjonuje rodzina, najprawdopodobniej urządzenie zadziałało, a mężczyzna, upadając, uderzył się w skroń. Na ciele znaleziono niewielkie rozcięcie.

Najprawdopodobniej urządzenie zadziałało, gdy Andrzej wyszedł z psem na spacer, a upadając, chciał się zapewne czegoś przytrzymać i uderzył się w skroń. Miał tam niewielkie rozcięcie.

Członek rodziny zmarłego

Godziny oczekiwania na pomoc

Największe oburzenie bliskich budzi jednak fakt, że ciało 67-latka leżało na podwórku przed domem przez wiele godzin. Według relacji rodziny, lekarka przyjechała na miejsce dopiero po 6 godzinach od zgłoszenia. Po przybyciu stwierdziła, że nie może określić przyczyny śmierci i nie wystawiła aktu zgonu.

Sytuacja była tym bardziej dramatyczna, że ciało mężczyzny pozostawało w wysokiej temperaturze, a wokół niego zaczęły pojawiać się muchy. Dopiero wieczorem udało się przewieźć zwłoki do chłodni. Rodzina podkreśla, że lekarka była informowana o problemach kardiologicznych zmarłego, mimo to odmówiła wydania stosownych dokumentów.

Pani doktor powiadomiła policję, że mężczyzna jest nieznany i nie może stwierdzić przyczyny zgonu, mimo że była informowana o problemach kardiologicznych Andrzeja. Policjant udał się do przychodni po akt zgonu, aby możliwe było przewiezienie ciała do chłodni, jednak pani doktor odmówiła.

Przyjaciółka zmarłego

Prokuratura bada sprawę

Rodzina i przyjaciele pana Andrzeja są oburzeni i mówią wprost o zbezczeszczeniu zwłok. W związku z tym zawiadomili prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Zawiadomienie wpłynęło od osoby fizycznej i dotyczy problemów z wydaniem karty zgonu przez lekarza rodzinnego.

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie potwierdziła, że prowadzi czynności sprawdzające w tej sprawie. Na razie nie zapadła decyzja o wszczęciu lub odmowie wszczęcia postępowania. Rzecznik prokuratury zwraca uwagę, że czasami sami śledczy mają problem ze znalezieniem lekarza, który stwierdzi zgon. Lekarka, która przyjechała na miejsce, odmówiła rozmowy z mediami do czasu zakończenia postępowania.

Dlaczego ta sprawa jest ważna dla mieszkańców?

Ta historia porusza nie tylko rodzinę zmarłego, ale całą lokalną społeczność. Pokazuje, jak ważne jest sprawne działanie służb i lekarzy w sytuacjach kryzysowych. Dla mieszkańców Dobrego Miasta to także przestroga, że nawet w małych miejscowościach mogą zdarzyć się sytuacje, w których procedury zawodzą, a bliscy zmarłego muszą czekać godzinami na godne pożegnanie.

Sprawa rzuca też światło na problem dostępności lekarzy mogących stwierdzić zgon, co w przypadku nagłych śmierci może być poważnym utrudnieniem dla rodzin. To ważny głos w dyskusji o funkcjonowaniu lokalnej służby zdrowia i procedurach, które powinny chronić godność zmarłych i ich bliskich.

Co dalej?

Prokuratura prowadzi czynności sprawdzające, które mają wyjaśnić, czy doszło do naruszenia prawa. Rodzina zmarłego czeka na decyzję śledczych i ma nadzieję, że sprawa zakończy się postawieniem zarzutów osobie odpowiedzialnej za tę tragiczną sytuację. To, co wydarzyło się w Dobrym Mieście, powinno być przestrogą i impulsem do zmian, aby żadna rodzina nie musiała przechodzić przez tak bolesne doświadczenia.

Informacje przekazała Prokuratura Okręgowa w Olsztynie.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Marek Wyrzykowski

Od lat opisuje Olsztyn i region, stawiając na rzetelność, kontekst i szybkie wyjaśnianie spraw ważnych dla mieszkańców.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!