Mazury zyskają nową atrakcję? Giżycko negocjuje zakup niedokończonej inwestycji
Giżycko może zamienić niedokończoną konstrukcję przy molo w jedną z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji Mazur. W grę wchodzi projekt, który połączy edukację, naukę, turystykę i ofertę gastronomiczną, ale wcześniej miasto musi porozumieć się z właścicielem obiektu.
Od symbolu niedokończonej budowy do nowej wizytówki regionu
Charakterystyczny obiekt stojący od lat w pobliżu giżyckiego molo wielu mieszkańcom i turystom kojarzy się z niespełnioną inwestycją. Teraz władze miasta widzą w nim szansę na stworzenie miejsca działającego przez cały rok, a nie tylko w sezonie letnim. Pomysł zakłada powstanie przestrzeni, która ma przyciągać zarówno odwiedzających, jak i lokalną społeczność.
W planach jest interaktywne centrum poświęcone jeziorom i przyrodzie Mazur. Zgodnie z koncepcją obiekt miałby pełnić funkcję muzealno-edukacyjną, ale jednocześnie oferować elementy typowo turystyczne. Wśród nich wymienia się kawiarnię lub niewielką restaurację oraz punkt widokowy.
Wygląda na to, że inwestor nie będzie kończył tej budowy. Być może dobrym wyjściem byłoby odkupić to od właściciela. Na początku zaproponował stawkę, która jest dla nas nieosiągalna, a więc jesteśmy jeszcze na etapie negocjacji. Gdyby była możliwość odkupienia, to planujemy stworzyć interaktywne muzeum jezior, które będzie łączyć edukację, naukę i turystykę. Byłaby tam też kawiarnia czy mała restauracja z punktem widokowym
Ewa Ostrowska, burmistrz Giżycka
Miliony w grze i trudne rozmowy o przejęciu nieruchomości
Zanim samorząd będzie mógł ruszyć z realizacją planu, musi przejąć nieruchomość od obecnego właściciela. Podczas sesji Rady Miasta pojawiła się informacja, że początkowa propozycja zakupu wynosiła 12 mln zł, lecz później została obniżona do około 8 mln zł. Jednym z rozważanych rozwiązań jest rozłożenie płatności na kilka lat.
Koszty nie kończą się jednak na samym przejęciu terenu. Dokończenie inwestycji i urządzenie całej przestrzeni może wymagać kolejnych około 20 mln zł. To oznacza, że ostateczna skala przedsięwzięcia byłaby znacząca nawet dla dużego samorządu, a decyzja finansowa będzie wymagała ostrożności.
- zakup obiektu od obecnego właściciela,
- dokończenie niedokończonej inwestycji,
- urządzenie centrum edukacyjno-turystycznego,
- dodanie kawiarni lub małej restauracji,
- stworzenie punktu widokowego dla odwiedzających.
Dlaczego nazwa „Restauracja Lewandowskiego” wciąż żyje?
Choć Robert Lewandowski nie jest już związany z tym przedsięwzięciem, dawna nazwa nadal funkcjonuje w lokalnym obiegu. Piłkarz był jednym z pierwszych udziałowców spółki odpowiedzialnej za projekt, ale wycofał się z niego jeszcze przed zakończeniem budowy. Mimo to określenie przyjęło się na tyle mocno, że do dziś używają go mieszkańcy Giżycka.
To właśnie dlatego temat wzbudza tak duże zainteresowanie. Chodzi nie tylko o sam budynek, lecz także o zmianę sposobu myślenia o jednym z najbardziej znanych punktów nad jeziorem Niegocin. Jeśli rozmowy zakończą się powodzeniem, miejsce kojarzone dotąd z porzuconą inwestycją może stać się nową wizytówką Mazur i działać również poza wakacjami.
Co dalej z inwestycją nad Niegocinem?
Na ten moment ostateczne rozstrzygnięcie jeszcze nie zapadło. Samorząd prowadzi rozmowy i liczy na porozumienie, które pozwoli rozpocząć nowy etap dla obiektu stojącego przy giżyckim molo. Dopiero po uzgodnieniu warunków zakupu będzie można przejść do kolejnych decyzji dotyczących projektu i finansowania.
Dla mieszkańców to ważna sprawa, bo od lat stojąca konstrukcja jest jednym z najbardziej widocznych niedokończonych punktów w centrum Giżycka. Jej zagospodarowanie mogłoby nie tylko uporządkować przestrzeń nad jeziorem, ale też dodać miastu całoroczną atrakcję przyciągającą turystów do regionu.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!