Śledztwo ws. śmiertelnego wypadku między Bisztynkiem a Wozławkami zaskoczyło prokuraturę
Śmierć 37-letniego Zbigniewa M. i jego 2-letniego syna Huberta w wypadku między Bisztynkiem a Wozławkami miała swój dramatyczny ciąg dalszy w prokuraturze: kierowca Audi, Alan G., nie odpowie za jazdę w stanie nietrzeźwości.
Tragedia na drodze między Bisztynkiem a Wozławkami
Do zdarzenia doszło w sierpniu 2025 r.. Według ustaleń, Alan G. prowadził Audi, które uderzyło w tył Skody. Po zderzeniu kierowca miał oddalić się z miejsca wypadku, zostawiając za sobą rozbite auta i ludzi potrzebujących natychmiastowej pomocy.
Najcięższe skutki poniosła rodzina jadąca Skodą. Na miejscu zginęli 37-letni Zbigniew M., żołnierz i strażak ochotnik, oraz jego 2-letni syn Hubert. W samochodzie była też Samanta B., partnerka Zbigniewa M. i mama chłopca, która w ciężkim stanie trafiła do szpitala.
Stan ciężarny, walka o życie i miesiące śledztwa
Wypadek miał jeszcze jeden wstrząsający wymiar. Lekarzom udało się uratować nie tylko Samantę B., ale również jej nienarodzone dziecko. Kobieta była w ciąży, a jej stan po zderzeniu był bardzo ciężki.
Po opuszczeniu miejsca zdarzenia Alan G. wrócił do domu, gdzie zatrzymali go policjanci. Badanie alkomatem wykazało około półtora promila alkoholu. Mężczyzna tłumaczył funkcjonariuszom, że pił dopiero po wypadku i w ten sposób próbował „rozładować stres”.
Dlaczego nie będzie odpowiedzialności za jazdę po alkoholu
Przez długi czas wyglądało na to, że sprawa jest oczywista: kierowca miał być pijany w chwili zdarzenia, a potem uciekł do domu. Śledztwo oraz analizy biegłych przyniosły jednak inny wniosek. Z opinii specjalistów nie wynika jednoznacznie, że Alan G. prowadził samochód po alkoholu właśnie w momencie wypadku.
Daniel Brodowski, rzecznik olsztyńskiej prokuratury, przekazał, że prokurator umorzył postępowanie w zakresie zarzutu kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Jak zaznaczył, dwie niezależne opinie biegłych były korzystne dla podejrzanego.
„korzystne dla podejrzanego”
Daniel Brodowski, rzecznik olsztyńskiej prokuratury
Jakie zarzuty pozostają i co dalej
Umorzenie dotyczy wyłącznie wątku związanego z nietrzeźwością za kierownicą. Alan G. nadal przebywa w areszcie i wciąż odpowiada za bardzo poważne czyny związane z samym wypadkiem.
Grozi mu nawet 20 lat więzienia za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, nieudzielenie pomocy poszkodowanym oraz ucieczkę z miejsca zdarzenia. To właśnie te zarzuty pozostają w centrum dalszego postępowania.
Dlaczego ta sprawa ma znaczenie także dla lokalnej społeczności
To dramat, który uderza nie tylko w jedną rodzinę, ale też w mieszkańców regionu. W takich sprawach liczy się nie tylko odpowiedź na pytanie o odpowiedzialność kierowcy, lecz także zaufanie do procedur, opinii biegłych i działań organów ścigania. Gdy w grę wchodzi życie dziecka, a druga osoba walczy o zdrowie po wypadku, każda decyzja śledczych nabiera szczególnej wagi.
Sprawa między Bisztynkiem a Wozławkami pokazuje również, jak długo i skomplikowanie potrafią toczyć się postępowania po najtragiczniejszych wypadkach drogowych. Dla lokalnej społeczności to bolesne przypomnienie, że za statystykami stoją konkretni ludzie i rodziny, których życie zmienia się w jednej chwili.
Co wiadomo na ten moment
- Do wypadku doszło w sierpniu 2025 r. między Bisztynkiem a Wozławkami.
- W zderzeniu zginęli 37-letni Zbigniew M. oraz jego 2-letni syn Hubert.
- Samanta B. trafiła do szpitala w ciężkim stanie, a lekarzom udało się uratować ją i jej nienarodzone dziecko.
- Alan G. został zatrzymany po powrocie do domu, a alkomat wskazał około półtora promila.
- Prokuratura umorzyła wątek jazdy w stanie nietrzeźwości, ale pozostałe zarzuty nadal są aktualne.
Na dalszy ciąg tej sprawy trzeba będzie jeszcze poczekać, ale jedno jest już pewne: dla bliskich ofiar i mieszkańców regionu finał śledztwa nie oznacza końca tragedii, tylko kolejny etap rozliczania jej skutków.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!