Sobota, 25 lipca 2026
Imieniny: Jakub, Krzysztof, Walentyna

Stał kilkanaście minut na moście św. Jana. Kierowca twierdzi, że tylko się zatrzymał

Reklamuj sie w tym artykule

Czy kilkanaście minut postoju w strefie całkowitego zakazu zatrzymywania to jeszcze „chwila” czy już parkowanie? Odpowiedź na to pytanie znajdzie się wkrótce na wokandzie olsztyńskiego sądu. Miejski monitoring uchwycił dokładnie to, co działo się na moście św. Jana w piątek 24 lipca – a nagranie stoi w sprzeczności z tym, co twierdzi kierowca czerwonego Suzuki.

Zakaz zatrzymywania na moście – monitoring nie pozostawia wątpliwości

Operator miejskiego monitoringu, obserwując obraz z kamer w centrum Starego Miasta, zauważył czerwone Suzuki zaparkowane na moście św. Jana. Pojazd stał w tym miejscu przez dłuższy czas. Natychmiast skierowano na miejsce patrol straży miejskiej.

Funkcjonariusze potwierdzili, że samochód znajdował się tuż za znakiem B-36, czyli za strefą, w której obowiązuje absolutny zakaz zatrzymywania się. W środku zastali dwie osoby. Wszystkie okoliczności wskazywały, że kierowca nie tylko się zatrzymał, ale zostawił pojazd na kilkanaście minut – tak wynikało z zapisu monitoringu.

„Tylko na chwilę” – kierowca nie zgadza się z oceną strażników

Mężczyzna już na miejscu interwencji kwestionował zasadność działań straży miejskiej. Przekonywał, że nie zaparkował, a jedynie zatrzymał się na krótką chwilę. Jego zdaniem nie doszło do naruszenia przepisów, a postój był tak krótki, że nie powinien skutkować mandatem.

Strażnicy wyjaśnili jednak, że dowodem w sprawie jest nagranie z miejskiego monitoringu. Zarejestrowało ono pojazd stojący w tym samym miejscu przez kilkanaście minut. To wystarczyło, by uznać, że doszło do złamania zakazu. Mimo wyjaśnień kierowca nie zmienił zdania i zapowiedział, że swoje argumenty przedstawi w sądzie.

Sprawa trafia do sądu – co oznacza dla kierowcy?

Wobec braku porozumienia strażnicy miejscy sporządzili kompletną dokumentację zdarzenia. W jej skład wchodzi m.in. nagranie z monitoringu oraz notatka z interwencji. Całość zostanie przekazana do sądu, który rozpatrzy sprawę i wyda wyrok.

Kierowca może liczyć na to, że sąd przeanalizuje wszystkie okoliczności: czas postoju, jego cel oraz miejsce. Jednak w świetle przepisów most św. Jana to strefa bezwzględnego zakazu zatrzymywania – nawet na chwilę. Jeśli sąd uzna winę mężczyzny, grozi mu nie tylko mandat, ale również koszty postępowania.

Dlaczego zakaz na moście św. Jana jest ważny dla mieszkańców?

Most na Starym Mieście to jedno z najwęższych i najbardziej ruchliwych miejsc w centrum Olsztyna. Zatrzymanie się tam – nawet na kilka minut – blokuje przejazd, utrudnia pracę komunikacji miejskiej i stwarza zagrożenie dla pieszych oraz rowerzystów. Zakaz obowiązuje właśnie po to, by zapewnić płynność ruchu i bezpieczeństwo.

Sprawa ta pokazuje, jak ważne jest przestrzeganie lokalnych przepisów oraz jak skutecznym narzędziem jest miejski monitoring. Dla olsztynian oznacza to, że każde naruszenie może zostać udokumentowane i pociągnąć za sobą konsekwencje prawne.

Co dalej? Sąd rozstrzygnie spór

Sprawa kierowcy czerwonego Suzuki będzie rozpatrywana przez sąd rejonowy. Termin rozprawy nie został jeszcze wyznaczony. Niezależnie od werdyktu, incydent ten jest przestrogą dla innych kierowców, którzy liczą na to, że „chwila” postoju w zakazanym miejscu ujdzie im na sucho. Monitoring nie śpi – a nagranie mówi więcej niż słowa.

Źródło: Straż Miejska Olsztyn

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
PC

Piotr Chmielewski

Zajmuje się komunikacją i bezpieczeństwem; relacjonuje zdarzenia, utrudnienia i zmiany na drogach z nastawieniem na fakty.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!