Sprawa tragicznego wypadku na trasie Bisztynek – Wozławki trafi do sądu
Do sądu trafi sprawa 15 sierpnia 2025 r. dramatycznego wypadku na trasie Bisztynek – Wozławki, w którym zginęli 37-letni żołnierz Zbigniew M. i jego 2-letni syn Hubert.
Tragiczny finał na trasie Bisztynek – Wozławki
Według ustaleń śledczych Alan G. prowadził Audi A6 z prędkością około 150 km/h. Samochód uderzył w tył Skody Octavii, którą podróżował Zbigniew M., jego mały syn oraz partnerka Samanta B. Ojciec i dziecko zginęli na miejscu, a kobieta, będąca w ciąży, została przewieziona do szpitala.
Postępowanie wykazało też, że kierowca nie obserwował należycie jezdni. To właśnie ten błąd, połączony z nadmierną prędkością, miał doprowadzić do tragedii. Po zderzeniu Alan G. opuścił miejsce zdarzenia, pozostawiając auto na trasie.
Areszt i zarzuty wobec Alana G.
Policjanci zatrzymali mężczyznę kilka godzin później, gdy był pijany. Od 18 sierpnia Alan G. przebywa w areszcie. Odpowie przed sądem za spowodowanie wypadku drogowego oraz ucieczkę z miejsca zdarzenia.
Na początku śledztwa pojawił się także zarzut związany z alkoholem. Prokuratura nie podtrzymała go jednak w oparciu o późniejsze ustalenia. Alan G. od początku twierdził, że alkohol wypił dopiero po wypadku, tłumacząc to chęcią „rozładowania stresu”.
Co ustalili biegli i prokuratura
Prokurator zasięgnął opinii ekspertów, by zweryfikować wersję przedstawioną przez podejrzanego. Jak poinformował Daniel Brodowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, dwie niezależne opinie biegłych nie pozwoliły jednoznacznie podważyć wyjaśnień Alana G. W efekcie postępowanie w sprawie jazdy pod wpływem alkoholu zostało umorzone.
To oznacza, że proces skupi się teraz na dwóch najpoważniejszych wątkach: samej przyczynie tragedii oraz ucieczce z miejsca wypadku. Oskarżony przyznał się tylko częściowo do stawianych mu zarzutów. Nie zaakceptował natomiast twierdzenia, że po zdarzeniu odjechał i pozostawił miejsce tragedii.
Dlaczego ta sprawa ma znaczenie dla regionu
To jedna z tych spraw, które szczególnie mocno poruszają lokalną społeczność, bo dotyczy śmierci ojca i małego dziecka oraz ciężkiego obrazu skutków brawury na drodze. Dla mieszkańców regionu to także przypomnienie, jak dramatyczne konsekwencje mogą mieć nadmierna prędkość, brak koncentracji i ucieczka z miejsca wypadku.
Sprawa będzie miała też wymiar sądowy i społeczny: mieszkańcy oczekują wyjaśnienia wszystkich okoliczności zdarzenia oraz odpowiedzi na pytanie, jak doszło do tak poważnej tragedii na lokalnej trasie.
Co dalej w postępowaniu
Alan G. stanie przed sądem, gdzie będzie odpowiadał za spowodowanie wypadku drogowego i oddalenie się z miejsca zdarzenia. Za te czyny grozi mu kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 5 lat. Dalszy przebieg sprawy ma wyjaśnić sąd.
Informacje przekazała Prokuratura Okręgowa w Olsztynie.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!