Zalewane ogródki, parkingi i piwnice. Mieszkańcy nowego osiedla pod Olsztynem czują się oszukani przez dewelopera
Po każdym większym deszczu teren wokół nowego osiedla na obrzeżach Olsztyna zamienia się w rozlewisko. Woda zalewa ogródki, miejsca parkingowe i piwnice, a mieszkańcy od półtora roku bezskutecznie szukają pomocy. Deweloper nie wykonał systemu odprowadzania wód opadowych, a urzędnicy twierdzą, że przepisy nie dawały im podstaw do interwencji. Sprawą zajęła się ogólnopolska telewizja, a mieszkańcy rozważają drogę sądową.
Codzienność w cieniu wody: od kaloszy po korozję aut
Mieszkańcy, którzy mieli tutaj spełnić marzenie o własnym mieszkaniu, zamiast komfortu otrzymali codzienną walkę z żywiołem. Po intensywnych opadach, aby dostać się do samochodu, trzeba zakładać kalosze, a woda sięgająca kostek potrafi utrzymywać się przez wiele dni. Długotrwałe zaleganie wilgoci to nie tylko utrudnienie, ale też realne zagrożenie dla pojazdów – przyspiesza korozję i niszczy elementy zawieszenia.
Jedna z mieszkanek w rozmowie z reporterami „Interwencji” Polsat News nie kryła rozczarowania:
Sytuacja jest szczególnie trudna dla rodzin z dziećmi z niepełnosprawnościami. Kobieta opowiedziała, że po każdych opadach musi przenosić swojego 9-letniego syna na rękach, bo chłopiec nie jest w stanie samodzielnie poruszać się po zalanym terenie.Wydawało mi się, że jeżeli kupuje się mieszkanie od dewelopera, po odbiorach, to nie ma możliwości, żeby ten budynek był źle skonstruowany.
Mieszkanka osiedla
Brak odwodnienia i prowizoryczne metody walki z wodą
Sedno problemu leży w projekcie budowlanym, który nie przewidywał żadnego systemu odprowadzania wód deszczowych. Deweloper nie wykonał odwodnienia, nie przygotował też przyłącza do planowanej kanalizacji deszczowej. Co więcej, nie zastosowano żadnych rozwiązań tymczasowych, które mogłyby zatrzymać lub odprowadzić nadmiar wody.
Mieszkańcy nie mogą liczyć na szybką poprawę, dlatego próbują radzić sobie na własną rękę. Wykonali prowizoryczne studzienki w ogródkach, regularnie odpompowują wodę i wynoszą ją wiadrami. Skutki odczuwają również przedsiębiorcy – w budynku mieści się gabinet neurologopedyczny, do którego po opadach trudno dotrzeć pacjentom, a osoby poruszające się na wózkach potrzebują pomocy przy wejściu.
Urzędnicy wskazują na przepisy, mieszkańcy na zdrowy rozsądek
Jak ustaliła „Interwencja”, projekt budowlany złożony przez dewelopera nie zawierał systemu kanalizacji deszczowej, a mimo to inwestycja otrzymała pozwolenie na budowę. Patryk Pulikowski z Urzędu Miasta w Olsztynie wyjaśnił, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego wymaga podłączenia budynku do kanalizacji deszczowej, ale obowiązujące przepisy pozwalają zatwierdzić projekt bez takiej sieci.
Aleksander Lachowicz z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego podkreślił z kolei, że nie miał podstaw do odmowy wydania pozwolenia na użytkowanie, ponieważ system odwodnienia nie był elementem zatwierdzonego projektu. Mieszkańcy usłyszeli od miasta, że mogą podłączyć budynek do powstającej kanalizacji deszczowej, ale koszt – około 10 tys. zł od każdego mieszkania, plus wydatki na projekt – mieliby pokryć sami.
Co dalej? Sąd, koszty i pytanie o odpowiedzialność
Prawnik Anna Wichlińska, cytowana w materiale, ocenia, że odpowiedzialność za zaistniałą sytuację może spoczywać na deweloperze. Zaznacza jednak, że dochodzenie roszczeń na drodze sądowej będzie długotrwałe i kosztowne, dlatego mieszkańcy nie powinni zwlekać z podjęciem kroków prawnych. Deweloper nie udzielił komentarza w tej sprawie.
Dla lokalnej społeczności to nie tylko problem kilku rodzin. To sygnał ostrzegawczy dla wszystkich, którzy planują zakup mieszkania od dewelopera – warto dokładnie sprawdzić, czy projekt obejmuje pełne uzbrojenie terenu, zanim podpisze się umowę. Mieszkańcy zapowiadają, że nie odpuszczą i będą szukać pomocy w instytucjach, a sprawa może stać się precedensem dla innych osiedli w regionie.
Na ten moment jedynym pewnym rozwiązaniem wydaje się inwestycja w tymczasowe systemy odwodnienia, ale to tylko łatanie dziur. Ostateczne rozstrzygnięcie może zapaść dopiero w sądzie, a mieszkańcy muszą być przygotowani na długą batalię. Informacje przekazał Urząd Miasta w Olsztynie oraz Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!