NIK punktuje opieszałość olsztyńskiego urzędu w sprawach zabytków
Najwyższa Izba Kontroli zarzuca Wojewódzkiemu Urzędowi Ochrony Zabytków w Olsztynie wielomiesięczne, a w części przypadków wieloletnie zwlekanie z reakcją na sygnały o złym stanie zabytków nieruchomych. W skrajnych sytuacjach działania urzędników ruszały dopiero po 102 do 1452 dni.
Kontrola objęła lata 2020-2025 i pokazała, że do olsztyńskiej jednostki wpłynęło 71 informacji o złym stanie zabytków. Ponad połowa z nich, bo 47, miała formę pisemną. NIK zwraca uwagę, że część spraw mogła być traktowana nie jak formalne skargi czy wnioski, lecz jako nieuregulowane prawnie „sygnały” lub „donosy”, co w praktyce miało opóźniać reakcję urzędu.
Jak NIK ocenia pracę urzędu
Według ustaleń kontrolerów problem nie ograniczał się do pojedynczych przypadków. Średni czas oczekiwania na jakiekolwiek działania wynosił 36 dni, ale w trzynastu sprawach odpowiedź pojawiała się dopiero po bardzo długim czasie. Izba podkreśla, że przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego rozróżniają skargę i wniosek od innych form sygnalizowania problemu, a znaczenie ma treść zgłoszenia, nie jego nazwa.
W praktyce oznacza to, że jeśli pismo spełniało warunki skargi lub wniosku, urząd powinien był działać w ustawowym terminie. Tymczasem NIK wskazuje, że w części spraw mechanizm ten nie zadziałał, a konsekwencją było odsuwanie w czasie oględzin i innych czynności związanych z ochroną zabytków.
Jakie sprawy trafiały do konserwatora
Do urzędu wpływały zgłoszenia dotyczące bardzo różnych obiektów. Najwięcej z nich odnosiło się do budynków mieszkalnych, których było 27. Wśród zgłaszanych problemów znalazły się też cmentarze, parki, kościoły, ratusz, a nawet dwór i piramida. Prawie wszystkie pisma i wiadomości elektroniczne były podpisane przez nadawców.
Jedna ze spraw dotyczyła dawnych fundamentów dworu, obecnie szkoły podstawowej w miejscowości Boże. Jak wynika z kontroli, urząd otrzymał informację o złym stanie tego zabytku już rok wcześniej, ale oględziny przeprowadzono dopiero później, po dodatkowych formalnościach i po rozpatrzeniu skargi na zaniedbania w opiece nad obiektem. NIK wskazała też, że w przypadku gazowni w Reszlu do Prokuratury Rejonowej w Kętrzynie przekazano nieaktualne ustalenia.
Inne nieprawidłowości wykazane przez kontrolę
Izba odnotowała również problemy z organizacją pracy i dokumentowaniem kontroli. W pięciu przypadkach urzędnicy nie sprawdzili wykonania zaleceń pokontrolnych przez okres od 132 do 1512 dni. Z kolei w 10 na 60 kontroli nie zachowano wymogu obecności wszystkich właścicieli zabytków, mimo że przepisy tego wymagają.
NIK skierowała do Warmińsko-Mazurskiego Wojewódzkiego Konserwatora Ochrony Zabytków sześć wniosków pokontrolnych. Dotyczą one m.in. terminowego rozpatrywania pism, prawidłowego upoważniania pracowników do kontroli, rzetelnego dokumentowania czynności, szybszego sprawdzania realizacji zaleceń oraz podejmowania kontroli wtedy, gdy zgłoszenie uzasadnia interwencję. Konserwator zadeklarował wdrożenie zaleceń, a NIK zapowiedziała dalsze przyglądanie się zmianom w urzędzie.
Dlaczego to ważne dla mieszkańców
Sprawa ma znaczenie nie tylko dla samego urzędu, ale też dla lokalnej społeczności. Zabytki nieruchome to często ważne elementy krajobrazu, historii i tożsamości miejscowości. Jeśli reakcja na sygnały o ich złym stanie jest spóźniona, ryzyko dalszej degradacji rośnie, a wraz z nim koszt późniejszych napraw i zabezpieczeń.
Kontrola pokazuje też, jak duże znaczenie ma sprawny obieg informacji między mieszkańcami, urzędem i instytucjami nadzoru. W ocenie NIK problem może wykraczać poza Olsztyn, bo podobne wyjaśnienia napływały również z innych województw, co sugeruje szerszy, systemowy kłopot z traktowaniem zgłoszeń dotyczących zabytków.
Co dalej po kontroli
Warmińsko-Mazurski Wojewódzki Konserwator Ochrony Zabytków ma realizować zalecenia NIK, a kontrolerzy zapowiedzieli obserwowanie, czy urząd rzeczywiście zmieni praktykę działania. W centrum uwagi pozostaje przede wszystkim terminowość reakcji na zgłoszenia oraz prawidłowe prowadzenie postępowań i kontroli.
W związku z tym, iż część zgłoszeń miała charakter nieuzasadniony, a niekiedy wręcz zawierała informacje nieprawdziwe lub wynikające ze złej woli zgłaszających (konfliktów sąsiedzkich), każdorazowo dążono do rzetelnego sprawdzenia ich zasadności.
Małgorzata Przybyszewska-Koźbiel, kierowniczka wydziału Inspekcji Zabytków Nieruchomych i Ruchomych
Jak przekazała Małgorzata Przybyszewska-Koźbiel, urząd działa zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania administracyjnego i ma zasadę rozpatrywania wniosków do miesiąca, choć część spraw wymaga dłuższego wyjaśnienia. Informacje pochodzą z Najwyższej Izby Kontroli oraz wypowiedzi przedstawicielki Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Olsztynie.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!