Wtorek, 14 lipca 2026
Imieniny: Marceli, Kamil, Angelina

13-latki wezwały policję fałszywym zgłoszeniem. Mundurowi ruszyli do akcji

Fałszywe zgłoszenie o dziewczynce, która miała chcieć skoczyć z dachu, postawiło na nogi policję w Bartoszycach i funkcjonariuszy z Olsztyna. Zamiast dramatycznej interwencji zakończonej pomocą, mundurowi trafili na makabryczny żart dwóch 13-latek.

Telefon, który uruchomił dużą akcję

W poniedziałek 13 lipca po godz. 18 do bartoszyckiej policji zadzwoniła nastolatka, informując, że znajduje się na dachu i zamierza skoczyć. Takie zgłoszenie wymagało natychmiastowej reakcji, dlatego funkcjonariusze od razu sprawdzili wskazany adres i ruszyli na miejsce. Do działań włączono również policjantów operacyjnych z Olsztyna.

Na miejscu nie znaleziono jednak żadnej osoby potrzebującej pilnej pomocy. Mundurowi przeszukiwali okolice, ale bez rezultatu. Równolegle ustalali, z jakiego telefonu przyszło zgłoszenie, co szybko doprowadziło ich do mieszkanki Bartoszyc, matki jednej z nastolatek.

Śledztwo doprowadziło do dwóch nastolatek

Po kontakcie z kobietą policjanci ustalili, że numer należy do jej 13-letniej córki. Dalsze sprawdzenie tropu pokazało, że dziewczynka nie działała sama. Razem z koleżanką siedziała na przystanku autobusowym naprzeciwko budynku KPP w Bartoszycach i obserwowała przebieg całej interwencji.

Dla funkcjonariuszy sprawa była jednoznaczna: nie chodziło o prawdziwe zagrożenie, lecz o celowy żart, który zmusił służby do podjęcia pilnej akcji. Obie nastolatki zostały zatrzymane, a z komendy odebrały je matki. Choć dziewczynkom sytuacja najwyraźniej wydawała się zabawna, konsekwencje mogą być już dużo poważniejsze.

„młodość nie oznacza bezkarności”

KPP Bartoszyce

Konsekwencje po niebezpiecznym żarcie

Policja zapowiada, że sprawa trafi do Sądu Rodzinnego i Nieletnich. To oznacza, że o skutkach zachowania dwóch 13-latek zdecyduje już właściwy sąd, a nie sama reakcja rodziców czy szkolna rozmowa wychowawcza. Mundurowi podkreślają, że takie działania angażują realne siły i mogą odciągnąć służby od osób, które naprawdę potrzebują natychmiastowej pomocy.

W tej sprawie liczyła się każda minuta. Zgłoszenie uruchomiło działania patrolowe i operacyjne, a więc zaangażowano zasoby, które w sytuacji kryzysowej muszą być gotowe do ratowania życia. Dlatego policjanci przypominają, że pozornie „zabawny” telefon może mieć bardzo poważne skutki prawne i społeczne.

Dlaczego ta sprawa ma znaczenie dla Bartoszyc

To zdarzenie pokazuje, jak bardzo lokalne służby są narażone na fałszywe alarmy i ile kosztuje każda taka interwencja. W mniejszym mieście, gdzie policjanci znają teren i często działają błyskawicznie, podobne zgłoszenie natychmiast wywołuje pełną mobilizację. Gdy alarm okazuje się żartem, w grę wchodzą nie tylko stracony czas i zasoby, ale też ryzyko, że prawdziwa pomoc dotrze gdzieś za późno.

Sprawa dwóch nastolatek jest więc przestrogą dla innych młodych mieszkańców regionu. Granica między wygłupem a odpowiedzialnością prawną bywa bardzo cienka, a w takich sytuacjach kończy się ona przed sądem.

Co wydarzy się dalej

Nastolatki będą odpowiadać przed Sądem Rodzinnym i Nieletnich. To tam zapadną decyzje dotyczące dalszych konsekwencji ich zachowania. Policja nie ma wątpliwości, że młody wiek nie zwalnia z odpowiedzialności za działania, które uruchamiają poważną interwencję służb.

Informacje przekazała KPP Bartoszyce.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Marek Wyrzykowski

Od lat opisuje Olsztyn i region, stawiając na rzetelność, kontekst i szybkie wyjaśnianie spraw ważnych dla mieszkańców.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!